Różowa plaża Elafonissi

Podróże to jedne z najpiękniejszych chwil w życiu człowieka. Odwiedzając różne miejsca na świecie, poznajemy nowe kultury, a co za tym idzie, poszerzamy swoje horyzonty. W podróżach najpiękniejsze są wspomnienia, możemy do nich wracać i ponownie przeżywać chwile, w których byliśmy szczęśliwi.

Jednym z wyjątkowych dla mnie wspomnień jest pobyt na Krecie. To największa wyspa Grecka, przez co bardzo zróżnicowana krajobrazowo. Kultowym miejscem w zachodniej części wyspy jest plaża z różowym piaskiem – Elafonissi. Odwiedzając to miejsce w maju, można się poczuć jak w raju. Skały wychodzące z morskiej pieni, wygrzewające się na słońcu, robią niezwykłe wrażenie.

Aby dotrzeć do Elafonissi, należy jechać jedną z dwóch dróg. Pierwsza to droga lądowa, a druga prowadzi wzdłuż wybrzeża. Jadąc na plażę, postanowiłyśmy z koleżankami, że pojedziemy lądem. Jako turystki byłyśmy ciekawe, co kryje ta malownicza wyspa. Widoki były przecudne, ale z tej podróży najmilej wspominam wizytę w tawernie w malutkiej wiosce. Obsługiwał nas młody Grek, opowiadając swoją historię. Dodam, iż w tej wiosce byłyśmy tylko my, trzy dziewczyny i ów młody właściciel. Tawerna otoczona byłą górami i miała piękny taras widokowy, usytuowany tuż nad wąwozem. Było magicznie, cicho i spokojnie. W zamian za miłe towarzystwo właściciel obdarował nas pomarańczami na drogę.

Na plażę dotarłyśmy bez większych przeszkód. Mimo iż na Krecie jest słabe oznakowanie dróg, dałyśmy radę. Cel został osiągnięty – kilka godzin wylegiwania się na prawie pustej plaży. Takiego luksusu można zaznać jedynie przed sezonem. Elafonissi zachwyca w każdym calu. Turkus wody, błękit nieba, lekko różowy piasek i skały. Jedyne odgłosy, jakie do nas docierały, to szum fal i śpiew ptaków. Wypoczynek idealny. Po kilkugodzinnym wylegiwaniu się na rajskiej plaży, podjęłyśmy decyzje – wracamy. Żeby nie było monotonnie, postanowiłyśmy jechać wzdłuż wybrzeża. Biorąc pod uwagę widoki, było przepięknie, ale droga, którą musiałyśmy jechać, wywoływała dreszczyk emocji. Wąsko i bardzo kręto. Miejsca było na styk, a przy małej pomyłce, można było spaść w przepaść. Zakręty na tyle ostre, że bez klaksonu ani rusz. Była to najbardziej emocjonująca i niebezpieczna podróż w moim życiu. Aczkolwiek gdybym mogła, z pewnością powtórzyłabym tę wyprawę.

Grecja to miejsce, w którym się odpoczywa. Ciepły klimat, pyszne wino i błękit nieba. Choćby dlatego warto tu wrócić.